~ Violetta~
Z trzaskiem zamknęłam moją szkolną szafkę.Z samego rana zerwałam z Nicolasem i jestem dość wytrącona z równowagi.Od tygodnia jestem w nowej szkole, gdyż niedawno razem z rodzicami przeprowadziłam się na drugi koniec Buenos Aires.W ogóle nie mogę się odnaleźć.Jestem samotna.Nie spotkałam jeszcze nikogo przyjaznego.Może oprócz Francesci i Leona.Szczególnie nieprzyjemna była Camilla Torres - ruda laska, która myśli, że może wszystko.To, że należy do szkolnej grupy popularsów, nie znaczy, że może manipulować innymi, wyśmiewać się z nich i być nieprzyjemna.Miałam nieszczęście spotkać ją i jej grupkę na drugiej przerwie.Było potwornie.-Kogo my tu mamy...- podeszło do mnie kilka osób wyglądających dość ponuro.Chodzili w zwartym szyku, i gdy tylko ich zobaczyłam, wiedziałam, ze nie są to zbyt miłe osoby - Nowa twarzyczka. - jej twarz wykrzywił tryumfalny uśmiech.
Chwilę wcześniej jej banda dokuczała sympatycznie wyglądającej dziewczynie w kolorowej sukience, jak się zdaje - Francesce.
-Cami, proszę daj jej spokój - zza jej pleców wystąpił wysoki chłopak ubrany w czerwoną koszulę w kratę.Był umięśniony, a uśmiechał się, jakby skrywał jakiś sekret.Od razu mi się spodobał. - Ona jest nowa i wcześniej chciała tylko pomóc tej całej Francesce.Stanęła w jej obronie, tyle.
-Oj, Leon, ty chyba zapomniałeś o zasadach panujących w tej szkole.To my jesteśmy gwiazdami tej zakichanej budy i takie beztalencia jak ona - wskazała głową mnie - powinny wiedzieć, gdzie ich miejsce.My jesteśmy na samym szczycie, a ona na dnie oceanu naszej chwały.Pamiętaj o tym.Camilla odchodzi - pstryknęła palcami, odwróciła się na pięcie i odeszła, a reszta jej paczki - poza Leonem - poszła w jej ślady.
-W porządku? - spytał,a ja niemal wyczułam w jego głosie troskę.Ja tylko kiwnęłam niepewnie głową.
- Nie przejmuj się Cami, ona jak się ją bliżej pozna, jest naprawdę fajną laską.Daj jej czas.Od zawsze była najpopularniejsza w całej szkole i czuje sie przez ciebie zagrożona.Wybacz jej, proszę. - mój wzrok powędrował na jego rękę, którą chwycił moją i spojrzał mi w oczy.
- Jasne, dziękuję, że mnie obroniłeś.Jesteś bardzo miły - posłałam mu szczery, choć trochę nieśmiały uśmiech, a on odwzajemnił go, ukazując przy tym rząd swoich śnieżnobiałych zębów."Co on z nimi robi"~przeszło mi przez myśl, lecz po chwili się otrząsnęłam.
- To miło z twojej strony, że pomogłaś tej dziewczynie.
-Ja po prostu nie mogłam patrzeć na to, jak Camilla ją poniża.Tyle.
- Wiesz, muszę już lecieć, ale po szkole nie mam nic do roboty.Więc, może skoczylibyśmy na shake'a? Zauważyłem, że jesteś tutaj nowa, więc może do shake'a dołączylibyśmy także zwiedzanie? - zapytałz nutka nadziei w głosie.
- Ttak, jjjasne. - odpowiedziałam jąkając się.Kompletnie zamurował mnie tym pytaniem.On i ja? Jednak zgodziłam się.
- To o szesnastej będę pod twoim domem.Jednak nie mam adresu, więc mogłabyś...?
- Jasne, już ci go daję. - otworzyłam moją szafkę, z której wyleciał stos kartek z pracą domową oraz wiadomościami z lekcji. - Niezdara ze mnie.., - powiedziałam spuszczając głowę.Wręcz czułam, jak zmienia sie ona w wielkiego, purpurowego buraka.
- Nic nie szkodzi - kucnął i zaczął zbierać moje "śmieci".Ja, czując, że to trochę nieetyczne, dołączyłam do niego.Chwilę później, z uśmiechem na ustach, Leon odchodził trzymając w ręku mój adres.Ja cała w skowronkach sięgnęłam do szafki po kilka książek i ruszyłam na lekcje.
Na myśl o wspomnieniu uśmiechnęłam się do siebie.Zwłaszcza końcówka mi się spodobała.Spojrzałam na biały zegarek spoczywający na moim lewym nadgarstku - 14:40, co oznaczało dla mnie koniec dnia lekcyjnego.Teraz miałam zamiar iść do domu, wziąść długi, orzeźwiający prysznic, przebrać się i czekac na Leona, z którym miałam zaplanowane spotkanie.
Kiedy wychodziłam ze szkoły, niespodziewanie wpadłam na Francesce - dziewczynę, którą obroniłam przed paczką Camilli.
- Cześć - powiedział roztargniona, oglądając sie dookoła - przepraszam, że na ciebię wpadłam, ale chciałam ci tylko podziękować za ratunek i już znikam - powiedział bardzo szybko i już chciał odchodzić, kiedy złapałam ją za rękę i przyciągnęłam w moją stronę.
- Hej Francesca - przywitałam się grzecznie - nie masz na co mi dziękować, ja tylko postąpiłam słusznie.Wiem, jak to jest, miałam okazję przekonać się o tym kilka godzin temu.
- Camilla i jej paczka napadli cię z mojego powodu, prawda?
- Tak, ale to nie ma znaczenia.ja się ich nie boję i ty też nie powinnaś.
- Nie bać się ich?To niemożliwe!oni mogą zniszczyć mnie towarzysko!Zresztą już to zrobili...- spuściła głowę smutna.Nie mogłam tak na nią patrzeć.Przysunęłam ją do siebie i mocno przytuliła.Miałam nadzieję, że to cos pomoże i, że Fran już nie poczuje się taka samotna.Nagle przypomniałam sobie o Leonie.
- Fran, przepraszam cię, ale musze już iśc.Leon zaprosił mnie na shake'a i zwiedzanie miasta.
-Jasne, idź.Dziekuję, że poświęciłas mi troche uwagi.Brakowało mi tego. - znowu posmutniała.
- dziś nie mogę, ale jutro mam czas.Co powiesz na wspólne wypad do miasta, od razu po szkole? - twarz szatynki prawie natychmiast rozjaśnił perlisty uśmiech.
- Mówisz serio? - spytała z niedowierzeniem.Ja w odpowiedzi tylko pokiwałam głową.
- To może jutro o 15:30?Możemy spotkać się pod twoim domem?
- Jasne!Czekaj, dam ci swój adres. - powiedziała, po czym sięgnęła do torby, którą przewieszoną miała przez ramie i wyjęła z niej różowy notesik.Szybko zapisała w nim cos i wydarła kartkę.Przekazał mi ją i się szczerze uśmiechnęła.
- To do zobaczenia jutro w szkole - powiedziała i odeszła.Ja wyszłam ze szkoły i udałam sie w stronę domu.
Na miejscu byłam kilkanaście minut później.Meszkałam dość blisko szkoły, lecz nadal nie potrafiłam trafić do mojego miejsca zamieszkania bez chociażby małego błędu.
Kiedy weszłam do środka, mama napadła mnie od razu, po usłyszeniu zamka do drzwi.Zaczęła wypytywać mnie o dzisiejszy dzień, i czy wszystko w porządku.Uspokoiłam ją mówiąc, że wszystko OK i że nie musi się martwic.Powiedziałam jej także o Fran, a kiedy wspomniałam o Leonie i dzisiejszym wyjściu, krzyknęła szczęśliwa :
- Moja córeczka idzie na randkę!
//&*&//
Cześć, cześć, cześć!
Podoba się?Zajęło mi to chyba z godzinkę, ale wiem, że było warto :) Następny już niedługo ;3
Całuski :*
Rose
xoxo